RZUTZA3.PL INNE TREŚCIPOWER-RANKING-1-LIGI-202627-CZ-1-ZACZYNAMY-OD-MIEJSC-1613-KTO-MOZE-NAS-ZASKOCZYC
POWER RANKING 1. LIGI 2026/27 [CZ. 1]: Zaczynamy od miejsc 16-13. Kto może nas zaskoczyć?
24/08/2026 10:45
POWER RANKING BANK PEKAO 1. LIGI MĘŻCZYZN 2026/27. WIELKA PRZEDSEZONOWA ANALIZA 16 DRUŻYN
Sezon 2026/27 w Bank Pekao 1. Lidze Mężczyzn jeszcze się nie rozpoczął, a już można odnieść wrażenie, że odpowiedź na pytanie o faworyta będzie znacznie trudniejsza niż odpowiedź na pytanie, kto chce awansować. Chętnych do gry o najwyższe cele jest bowiem więcej niż miejsc, które rzeczywiście pozwolą zrealizować marzenia o PLK. Jedni budują zespoły na powrót do ekstraklasy po spadku, inni próbują wykorzystać doświadczenie wyniesione z poprzednich sezonów, jeszcze inni stawiają na młodość i rozwój, licząc, że kilku zawodników wykona właśnie teraz ten jeden, najważniejszy krok. Są też kluby, które po prostu muszą udowodnić, że ich projekt ma sens. I właśnie dlatego przedsezonowy power ranking nie może być zwykłą listą nazwisk. W pierwszej lidze nazwisko potrafi być warte bardzo dużo, ale jeszcze więcej znaczy jego dopasowanie do systemu, odpowiedzialność, jaką dostanie, oraz to, czy obok niego znajdą się ludzie pozwalający mu wykorzystać największe atuty.
Nasza kolejność jest więc próbą odpowiedzi na pytanie nie o to, "kto jest najlepszy indywidualnie?", lecz kto na dzień dzisiejszy ma największe szanse stworzyć najlepszą drużynę. Patrzymy na jakość pierwszej piątki, głębię rotacji, doświadczenie, potencjał liderów, ruchy transferowe, ciągłość projektu i przede wszystkim na to, jak bardzo można zaufać temu, co widzimy na papierze. Nie jest to prognoza końcowej tabeli zapisana na kamieniu. To fotografia sytuacji tuż przed rozpoczęciem sezonu, a w lidze tak wyrównanej jak 1 liga ta fotografia może zostać przemalowana już po kilku tygodniach.
Jedno pozostaje jednak bezdyskusyjne: w sezonie 2026/27 będzie niezwykle trudno o spokojny środek tabeli. Różnica pomiędzy zespołem walczącym o pierwszą ósemkę a ekipą kończącą sezon w dolnej części tabeli może zostać zbudowana przez kilka pojedynczych spotkań. Jedna kontuzja lidera, jeden nieudany transfer, jedna długa seria porażek albo przeciwnie – kilka zwycięstw nad faworytami – i hierarchia może zmienić się całkowicie.
Dlatego przed pierwszym podrzutem piłki patrzymy na tę ligę w następujący sposób.
16. WEEGREE AZS POLITECHNIKA OPOLSKA
Opole rozpoczyna mój ranking od szesnastego miejsca, ale po ostatnich ruchach transferowych trzeba bardzo wyraźnie zaznaczyć, że jest to najbardziej dyskusyjne szesnaste miejsce w całym zestawieniu. Przede wszystkim dlatego, że do zespołu dołączył DJ Campbell, a którego profil całkowicie zmienia sposób patrzenia na ofensywny potencjał AZS-u .Campbell trafił do Opola z KB Apolonia Fier. Amerykanin ma 190 centymetrów wzrostu i w sezonie 2025/26 na parkietach albańskiej Superligi był jednym z najważniejszych zawodników swojej drużyny. W 26 spotkaniach notował średnio 21,3 punktu, 4,1 zbiórki i 3,4 asysty, trafiając 40,3 procent rzutów za trzy oraz 85,8 procent wolnych. Do tego dokładał aż 3,7 przechwytu na mecz, a jego średnia ocena efektywności wyniosła 22,1. To nie są liczby, obok których można przejść obojętnie. Oczywiście pierwsza liga polska jest innym środowiskiem niż liga albańska i nie można po prostu przeliczyć 21,3 punktu na przewidywane 21 punktów w Polsce, ale można powiedzieć coś znacznie ważniejszego: Opole pozyskało zawodnika, który przychodzi z realną historią bycia pierwszą opcją ofensywną. To ogromna różnica w porównaniu z zespołem, który przed sezonem nie ma żadnego naturalnego kreatora.
Campbell będzie prawdopodobnie jednym z najważniejszych elementów całej układanki Pawła Turkiewicza. Trener, który wcześniej pełnił w klubie funkcję asystenta, przejmuje teraz zespół po przebudowie i będzie musiał znaleźć równowagę pomiędzy ofensywną swobodą Amerykanina a potrzebą uporządkowania gry. To może być najważniejsza kwestia w całym sezonie Opola. Campbell ma umiejętność tworzenia przewagi z piłką, potrafi rzucić z dystansu i ma liczby pokazujące, że nie jest zawodnikiem jednowymiarowym, ale jeżeli cała ofensywa zostanie oparta wyłącznie na jego indywidualnych akcjach, rywale bardzo szybko znajdą sposób, żeby go ograniczyć. Opole potrzebuje więc drugiego i trzeciego źródła punktów.

I tutaj zaczyna się ciekawa część tego składu. Zostają Michał Szarbatke, Borys Baran, Łukasz Kupczyński, Jakub Wójcicki, Edwin Krzemiński i Konrad Zychowicz, a do zespołu oprócz Campbella trafili Tomasz Krzymiński z Miners Katowice, Daniel Soroka z Polonii Leszno, Mikołaj Kowalczyk z Pogoni Prudnik, Filip Maciejewski z KKS Tarnowskie Góry, Jakub Bereszyński z Turowa Zgorzelec oraz Adrian Nowak z Lakehead Thunderwolves. W praktyce oznacza to zespół, który ma sporo młodości i kilka zawodników stojących przed szansą na większą rolę, ale jednocześnie stracił ludzi bardzo istotnych dla poprzedniej konstrukcji, przede wszystkim Jakuba Kobla, Piotra Niedźwiedzkiego i Dominika Rutkowskiego. Kobel przeniósł się do Noteci, Niedźwiedzki do Spójni, a Rutkowski do Kotwicy.
I właśnie odejście Kobla jest tutaj najbardziej odczuwalne. Opole straciło zawodnika, który znał pierwszoligową rzeczywistość i potrafił organizować grę. Campbell może tę stratę częściowo przykryć, ale zrobi to w zupełnie inny sposób. Amerykanin jest bardziej nastawiony na kreowanie przewagi poprzez własną ofensywę, podczas gdy Kobel był dla zespołu ważnym elementem organizacyjnym. Ciekawie wygląda też sytuacja pod koszem, gdzie Tomasz Krzymiński i Jakub Bereszyński będą musieli przejąć sporą część obowiązków po Niedźwiedzkim. Jeżeli Bereszyński i Wójcicki dadzą fizyczność, a Krzymiński okaże się zawodnikiem gotowym na regularne minuty, Opole może być znacznie trudniejsze do pokonania, niż sugeruje szesnaste miejsce.

Mimo wszystko nadal pozostaje kilka znaków zapytania. Nie wiemy, czy Campbell będzie w stanie przenieść swoją dominację z ligi albańskiej na polskie parkiety, nie wiemy, jak szybko młodzi zawodnicy odnajdą się w większych rolach i nie wiemy, czy Opole będzie miało wystarczająco dużo jakości, kiedy rywale zamkną Campbella. Dlatego pozostawiamy tę drużynę na końcu, ale z dużym zastrzeżeniem. To może być jeden z największych kandydatów do awansu o kilka miejsc względem przedsezonowego rankingu.
15. BS POLONIA BYTOM
Polonia Bytom jest beniaminkiem i właśnie w tym słowie znajduje się zarówno jej największa zaleta, jak i największa niewiadoma. Z jednej strony klub wchodzi na poziom pierwszej ligi z energią, która może być bardzo trudna do zatrzymania, z drugiej – trzeba dopiero odpowiedzieć na pytanie, jak zespół poradzi sobie z fizycznością, długością sezonu i przede wszystkim jakością przeciwników. Mariusz Bacik pozostaje trenerem, a klub zachował Krzysztofa Wąsowicza, Jarosława Giżyńskiego, Michała Medesa, Wojciecha Zuba, Wojciecha Leszczyńskiego, Rafała Serwańskiego, Jakuba Cisowskiego i Bartosza Ufniaka. Do tego doszli Konrad Dawdo z GKS-u Tychy, Piotr Karpacz z KKS Tarnowskie Góry, Sean Biernacki z Ammerud Basket Oslo, Devin Hutchinson z BC Silute oraz Kacper Indyk z Resovii.
Najbardziej interesujący jest oczywiście Hutchinson, bo to właśnie on może stać się ofensywną twarzą beniaminka. Bytom nie może liczyć wyłącznie na zespołową organizację i entuzjazm. W pierwszej lidze w pewnym momencie każdy zespół potrzebuje zawodnika, który w końcówce meczu bierze piłkę, patrzy obrońcy w oczy i mówi: „dajcie mi tę akcję”. Polonia musi takiego człowieka znaleźć, a Hutchinson ma profil, żeby spróbować wejść w tę rolę. Ważny będzie również Konrad Dawdo, który przechodzi z GKS-u Tychy i zna poziom, na którym Bytom będzie rywalizował. To może być szczególnie ważne w pierwszych miesiącach, kiedy zespół będzie dopiero poznawał ligę.

Polonia nie ma jednak takiej głębi jak faworyci. Jeżeli pierwszy skład będzie zdrowy, zespół może sprawiać niespodzianki, ale w długim sezonie znaczenie zacznie mieć ławka. I właśnie tutaj pojawia się największa różnica pomiędzy Bytomiem a drużynami ze środka tabeli. Polonia będzie potrzebowała bardzo dobrych minut od zawodników drugiego planu, ponieważ nie można zakładać, że liderzy będą w stanie przez trzydzieści kolejek grać na maksymalnych obrotach. Z drugiej strony Mariusz Bacik zna środowisko, a pozostawienie kilku zawodników z poprzedniego zespołu daje mu podstawę, na której można budować.
Dlatego piętnaste miejsce nie jest dla nas prognozą katastrofy. To raczej ostrożna ocena zespołu, który ma potencjał, ale musi dopiero udowodnić, że jakość z niższego poziomu można przenieść na pierwszą ligę. Polonia będzie miała mecze, w których zaskoczy faworytów. Pytanie brzmi, czy będzie miała ich wystarczająco dużo, żeby spokojnie się utrzymać.
14. WKK ACTIVE HOTEL WROCŁAW
WKK jest jednym z tych klubów, których nie powinno się mierzyć wyłącznie liczbą znanych nazwisk. To projekt, w którym rozwój zawodnika jest częścią filozofii, a nie dodatkiem do budżetu. Zespół przechodzi jednak ważną zmianę. Łukasza Dziergowskiego zastępuje Ronald Derks, dotychczas związany z młodzieżowymi strukturami WKK, a w składzie zostają między innymi Bradley Waldow, Jakub Koelner, Maksymilian Zagórski, August Chałupa, Daniel Grzejszczyk, Bruno Chalicki i Jakub Patoka. Nowymi twarzami są Mateusz Orłowski z Arki Gdynia, Jakub Osiński z Polonii Warszawa, Michał Jędrzejewski z Turowa Zgorzelec ,który wraca po latach do Wrocławia, Mikołaj Adamczak z GKS-u Tychy i Filip Dereszyński z Astorii Bydgoszcz.
Największą wartością tego zespołu pozostaje Bradley Waldow. W pierwszej lidze środkowy z doświadczeniem i umiejętnością gry tyłem do kosza, zbierania piłki oraz organizowania defensywy może być fundamentem całej drużyny. Problem WKK polega jednak na tym, że samo posiadanie solidnego centra nie wystarczy, jeżeli obwód nie dostarczy regularnej produkcji. Dlatego tak ważne będą minuty Jakuba Koelnera, Maksymiliana Zagórskiego, Mateusza Orłowskiego czy Michała Jędrzejewskiego. WKK potrzebuje zawodników, którzy nie tylko będą biegać i bronić, ale także w trudnych momentach przejmą odpowiedzialność za ofensywę.

Odejście Michała Kroczaka do Noteci ,czy Kuby Galewskiego do Zastalu czy Prochorowicza do Trefla jest tutaj odczuwalne, podobnie jak rozstanie z Tomaszem Ochońką ,który jednak zostaje w drużynie lecz w innej roli - asystenta trenera. Klub stracił również Łukasza Dziergowskiego, który teraz będzie prowadził Polonię Warszawa. To oznacza zmianę charakteru drużyny. Derks zna jednak WKK od środka, co może okazać się jego ogromną przewagą. Jeżeli młodzi zawodnicy będą rozwijać się szybciej, niż zakładamy, Wrocław może bardzo szybko wyrwać się z dolnej części tabeli.
Na papierze nie widzimy jednak wystarczającej liczby indywidualnych argumentów, by postawić WKK wyżej. To zespół, który może być lepszy od swojej pozycji, ale żeby to udowodnić, potrzebuje rozwoju kilku zawodników jednocześnie.
13. ENEA BASKET POZNAŃ
Poznań to drużyna, która może być dla przedsezonowych analityków prawdziwą pułapką. Jeżeli spojrzymy wyłącznie na nazwiska, można dojść do wniosku, że jest to młody, niedoświadczony zespół. Jeżeli jednak przyjrzymy się profilom poszczególnych zawodników, zobaczymy projekt z naprawdę ciekawym sufitem. Edmunds Valeiko pozostaje trenerem, a w składzie zostają Patryk Stankowski, Jan Nowicki, Michał Samsonowicz, Jonasz Kluj, Remigiusz Pawlicki, Igor Krajewski i Mateusz Roszczka. Klub pozyskał Devontae Blantona z Kouvot Kouvola, Jana Malesę z Polonii Warszawa, Sebastiana Rompę z Noteci, Arkadiusza Adamczyka ze Starogardu, Filipa Siewruka z Decki oraz Somto Dimanochie z AS Papagou Ateny.
Największą zagadką, ale również potencjalnie największym atutem, jest Blanton. Nie jest to transfer zawodnika mającego jedynie uzupełnić rotację. Poznań potrzebuje od niego produkcji, fizyczności i doświadczenia. Jeszcze ważniejszy może okazać się Jan Malesa, który zna pierwszą ligę i po sezonie w Polonii Warszawa wraca do Poznania. To bardzo logiczny ruch: zamiast sprowadzać kolejnego zawodnika, który dopiero będzie poznawał ligę, klub bierze człowieka, który już wie, jak wygląda gra na tym poziomie.

Bardzo ciekawy jest również powrót Filipa Siewruka. Poznań zna jego możliwości, on zna środowisko, a po sezonach w SKS-sie ,Astorii i Pelplinie może wrócić jako zawodnik dojrzalszy i gotowy na większą odpowiedzialność. Pod koszem ogromną zagadką będzie natomiast Somto Dimanochie. To zawodnik o profilu, którego Poznań potrzebuje – fizyczny, mogący dać energię, zbiórkę i ochronę obręczy – ale jego rzeczywista wartość na polskich parkietach dopiero zostanie zweryfikowana.
Poznań stracił Jamesa Washingtona, który przeszedł do Kotwicy, Konrada Rosińskiego i Bartosza Mońkę, którzy trafili do Łańcuta, oraz Mikołaja Stopierzyńskiego, który wybrał Leszno. To sporo jakości, ale jednocześnie klub wymienił część doświadczenia na potencjał. Dlatego trzynaste miejsce wydaje się rozsądne. Jeżeli młodzież zrobi krok do przodu, a Blanton okaże się liderem z prawdziwego zdarzenia, Poznań może być jednym z tych zespołów, które w kwietniu będą wyglądały zupełnie inaczej niż we wrześniu.
12. KKS POLONIA WARSZAWA
Polonia Warszawa jest zdecydowanie bardziej interesująca, niż sugeruje dwunasta pozycja. To drużyna, która przeszła dużą zmianę, a na jej ławce pojawia się Łukasz Dziergowski, czyli trener dobrze znający pierwszoligowe środowisko. Zostali Bartosz Trzybiński, Filip Poradzki, Szymon Borowski, Paul Truszczyński i Maksymilian Duda, ale klub sprowadził między innymi Przemysława Wronę z Krosna, Gala Gelińskiego z Maccabi Petah Tikva, Jacobiego Rossa z Meksyku, Camerona Gainesa z Kanady, Tomasza Bodzana z Trójki Żyrardów, Łukasza Kłaczka z Opola i Wojciecha Jagiełłę z Miners Katowice.
Najbardziej znacząca jest zmiana na rozegraniu i obwodzie. Polonia straciła Jana Malesę, Shiloha Robinsona i przede wszystkim Jalena Sullingera, który trafił do ŁKS-u. Sullinger był zawodnikiem, który mógł brać odpowiedzialność za zdobywanie punktów i tworzenie przewagi, więc Polonia musi teraz znaleźć sposób na zastąpienie jego produkcji nie jednym zawodnikiem, lecz całym systemem.
Gal Geliński może być bardzo ważny jako organizator gry. To zawodnik z innym doświadczeniem niż typowy pierwszoligowy obwodowy i może dać Polonii większy spokój w prowadzeniu akcji. Jacoby Ross jest z kolei bardziej zagadką. Przychodzi z Meksyku i będzie musiał udowodnić, że jego ofensywne możliwości przełożą się na polską koszykówkę. Cameron Gaines daje fizyczność na skrzydle, natomiast Przemysław Wrona powinien być jednym z najważniejszych zawodników pod koszem.
Polonia może być drużyną, która nie potrzebuje jednego wielkiego lidera, jeżeli Dziergowski zbuduje odpowiednią hierarchię. To jednak projekt z dużą liczbą nowych elementów, a takie zespoły potrzebują czasu. Dlatego dwunaste miejsce traktujemy jako ocenę wyjściową. W przypadku Polonii równie łatwo wyobrazić sobie sezon zakończony na dziewiątym miejscu, jak i taki, w którym drużyna przez długie tygodnie będzie walczyła o awans do pierwszej ósemki.
11. DECKA PELPLIN
Decka nie jest klubem, który musi co roku robić transferowy hałas, aby być groźnym. Jej siłą jest organizacja, stabilność i umiejętność budowania drużyny, która przez większość sezonu gra na swoim poziomie. Rafał Knap pozostaje trenerem, a w składzie nadal są Przemysław Kuźkow, Jayden Coke-Domingue, Oliver Rudziński, Filip Gurtatowski, Mikołaj Ratajczak, Olivier Szczepański, Mariusz Konopatzki, Bruno Stubba, Bartosz Bękarciak i Miłosz Toczek. Nowymi zawodnikami są **Samajae Haynes-Jones z Żubrów Białystok, Tobiasz Dydak z Poznania, Jędrzej Musiał z ŁKS-u i Jacek Rutecki**, który ostatni sezon dzielił między Stal Ostrów i Pleszew.
Największym transferem jest Haynes-Jones. To zawodnik, który powinien dać Decki dokładnie to, czego potrzebuje większość drużyn środka tabeli – możliwość stworzenia przewagi indywidualnie. Jeżeli pierwsza liga nauczyła nas czegokolwiek, to tego, że w meczach wyrównanych często nie wygrywa najbardziej efektowny zespół, lecz ten, który ma jednego zawodnika potrafiącego stworzyć coś z niczego - Decka ma ich dwóch! Haynes-Jones ma być takim zawodnikiem. Takim graczem jest także Jayde Coke - Domingue - MVP poprzedniego sezonu 1 ligi pozostaje w zespole ,aby prowadzić ten zespół przez cały mecz.

Pelplin stracił jednak Damiana Durskiego, który wybrał Krosno, oraz Filipa Siewruka, który wrócił do Poznania , a także Macieja Nagela ,który wyruszył na podbój ekstraklasy. Durski był bardzo ważnym elementem rotacji i jego odejście oznacza, że część odpowiedzialności musi przejąć nowy obwód. więcej minut, a Tobiasz Dydak daje kolejną opcję pod koszem.
Decka może być zespołem bardzo niewygodnym. W zespole jest sporo młodej jakości i doświadczenia ,a przede wszystkim jakościowych strzelców, jeśli zespół złapie chemie, Pelplin będzie jednym z najpoważniejszych kandydatów do wyskoczenia ponad oczekiwania.
10. GKS TYCHY
GKS Tychy jest dla nas symbolem doświadczenia i pragmatyzmu. Tomasz Jagiełka dostaje skład, w którym zostają Tomasz Śnieg, Sebastian Bożenko, Szymon Kiwilsza, Mateusz Dziemba, Kajetan Kuczawski i Maciej Koperski, a dołączają Damian Jeszke ze Starogardu, Michał Jodłowski z GTK Gliwice, Aleksander Busz, Franciszek Chac oraz wracający z wypożyczenia Bartosz Folga.
Najważniejszą postacią pozostaje Tomasz Śnieg. W pierwszej lidze doświadczenie rozgrywającego jest czymś więcej niż tylko liczbą asyst. Chodzi o tempo meczu, decyzje w końcówkach, czytanie obrony i umiejętność uspokojenia zespołu. Tychy będą potrzebowały właśnie takich cech, ponieważ ich największą siłą nie musi być ofensywny błysk, lecz regularność.

Bardzo ciekawym ruchem jest Damian Jeszke, który przenosi się ze Starogardu. To zawodnik mogący funkcjonować na kilku pozycjach, grać fizycznie i dawać zespołowi coś więcej niż same punkty. Obok niego ważny będzie Maciej Koperski, który może być jednym z podstawowych źródeł rzutu z dystansu. Mateusz Dziemba daje doświadczenie i wszechstronność, a Szymon Kiwilsza powinien być istotny pod koszem.
Tychy straciły jednak Michała Lisa, Szymona Walskiego, Mateusza Szczypińskiego i Konrada Dawdo, którzy wybrali odpowiednio Łańcut, a w przypadku Dawdo – Bytom. To oznacza, że część głębi musi zostać odbudowana. Dlatego dziesiąte miejsce jest dla nas logicznym kompromisem. GKS ma wszystko, by wejść do play-offów, ale musi utrzymać zdrowie liderów i znaleźć dodatkową produkcję ofensywną poza najbardziej doświadczonymi zawodnikami.**
9. DATZZY KOTWICA PORT KOŁOBRZEG
Kotwica jest pierwszym zespołem, przy którym zaczynamy naprawdę poważnie mówić o pierwszej ósemce. Rafał Frank zachował w składzie Filipa Małgorzaciaka, Szymona Janczaka, Pawła Leończyka, Szymona Długosza i Mikołaja Kurpisza, a do zespołu sprowadził **Jamesa Washingtona z Poznania, Mateusza Kaszowskiego z Łańcuta, Dominika Rutkowskiego z Opola, Alana Czujkowskiego z Noteci, Michała Samolaka z Leszna i Miłosza Góreńczyka z Zastalu**.
To bardzo interesujące zestawienie, bo Washington i Kaszowski dają zupełnie różne rzeczy. Washington ma doświadczenie i umiejętność kreowania gry, Kaszowski zna ligę i może dać energię oraz wszechstronność. Do tego dochodzi Małgorzaciak, którego nie trzeba przedstawiać kibicom pierwszej ligi. Jeżeli będzie zdrowy i dostanie odpowiednią liczbę posiadań, może być jednym z podstawowych źródeł punktów Kotwicy.
Nie można też przeoczyć Pawła Leończyka. Jego rola nie musi być statystycznie spektakularna, ale doświadczenie tego typu zawodnika ma ogromne znaczenie w drużynie, która chce grać o play-offy. Leończyk zna wysokopoziomową koszykówkę, potrafi czytać grę i może być szczególnie cenny w końcówkach spotkań, kiedy młodsi zawodnicy zaczynają podejmować złe decyzje.

Kotwica straciła jednak Wojciecha Siembigę, Pawła Dzierżaka, Ke'Jhana Feagina, Jordana Lewisa i Remona Nelsona. Szczególnie Dzierżak jest stratą odczuwalną, bo przeniósł się do Leszna, gdzie będzie jednym z ważniejszych organizatorów gry. Kotwica próbuje zastąpić tę jakość większą głębią obwodu.
Dziewiąte miejsce jest bardzo ostrożne.Jeżeli Washington i Kaszowski stworzą odpowiedni duet, a Małgorzaciak wróci do swojej najlepszej wersji, Kotwica może spokojnie wejść do pierwszej ósemki.
8. KSK QEMETICA NOTEĆ INOWROCŁAW
Noteć to dla nas drużyna, której potencjał najlepiej pokazuje jedno słowo: **doświadczenie**. Krzysztof Szubarga buduje zespół, w którym pozostają Darrell Harris, Piotr Lis, Szymon Sobiech i Radosław Trubacz, a przychodzą **Jakub Kobel i Kamil Białachowski z Opola, Santiago Vaulet z Resovii, Tymon Szymański z ŁKS-u, Michał Kroczak z WKK, Adam Skiba z Miners Katowice, Krzysztof Babis z Arki oraz Milos Koprivica z Metalaca Valjevo**.
Jakub Kobel jest tutaj bardzo ważny. To zawodnik, który może wziąć na siebie organizację gry i tworzenie przewagi. Dla Opola jego odejście było problemem, ale dla Noteci jest to transfer, który może okazać się jednym z najważniejszych ruchów całego lata. Obok niego pojawia się Santiago Vaulet, który w poprzednim sezonie był jednym z najlepszych zawodników Resovii. W 29 meczach 1. ligi zdobywał średnio 17,0 punktu, 4,0 zbiórki i 1,4 asysty, trafiając 43,1 procent za trzy. To jest produkcja zawodnika pierwszej opcji.

Do tego dochodzi Radosław Trubacz, który pozostaje w klubie, oraz Darrell Harris, czyli zawodnik będący jednym z najbardziej doświadczonych wysokich w całej stawce. Noteć będzie mogła grać różnymi sposobami. Może szukać przewagi Vauleta na skrzydle, może korzystać z Kobela z piłką, może grać przez Harrisa, może próbować rozciągać parkiet.
Tymon Szymański jest kolejnym ciekawym elementem, bo przechodzi z ŁKS-u, gdzie miał kontakt z zespołem budowanym pod wysokie cele. Milos Koprivica zwiększa głębię pod koszem, a Michał Kroczak przychodzi z WKK.
Problemem może być dopasowanie wszystkich tych elementów. Noteć ma dużo jakości, ale część zawodników potrzebuje piłki. Szubarga musi więc znaleźć sposób, aby każdy dostał swoją rolę, a jednocześnie nie zaburzyć hierarchii. **Ósme miejsce to dla nas minimalny poziom, a nie maksymalny. Jeśli ta drużyna szybko się zgra, może zaatakować nawet pierwszą piątkę.
7. SKS FULIMPEX STAROGARD GDAŃSKI
Starogard jest dla nas jednym z najbardziej fascynujących zespołów całego rankingu, ponieważ jego potencjał nie wynika z jednego wielkiego nazwiska, ale z tego, jak wiele rzeczy może zadziałać jednocześnie. Darko Radulović zostaje trenerem, a w składzie pozostają Sebastian Kowalczyk, Adrian Kordalski, Rafał Komenda, Bartosz Majewski, Kacper Majka i Jakub Serocki. Klub dołożył do nich Patryka Kędla z Astorii, Bartosza Wróbla z Tur Basketu, Kazimierza Urbaniaka-Dornstaudera z Regina University, Artura Niemca z Polonii Warszawa, Wiktora Rajewicza ze Spójni oraz Jikariego Johnsona z Chattanooga Mocs
To bardzo ciekawe, ponieważ Starogard stracił jednocześnie kilku zawodników mających znaczenie dla poprzedniej rotacji. Damian Jeszke przeszedł do Tychów, Mateusz Bartosz do Resovii, Michał Sitnik do Leszna, Arkadiusz Adamczyk do Poznania, a Daniel Ziółkowski do Łańcuta. To sporo jakości, którą trzeba było zastąpić.
Wiktor Rajewicz jest więc ważnym ruchem, bo daje doświadczenie i znajomość ligi. Jikari Johnson to z kolei transfer o największym potencjale niewiadomej. Amerykanin może być zawodnikiem, który nada ofensywie SKS-u dynamikę, ale jego adaptacja będzie kluczowa. Patryk Kędel daje kolejną opcję na skrzydle, a Rafał Komenda pozostaje jednym z ważniejszych elementów gry pod koszem.
Najbardziej podoba nam się jednak potencjał obwodu. Adrian Kordalski i Sebastian Kowalczyk znają zespół, a ich doświadczenie może być bardzo ważne w momentach, gdy nowi zawodnicy będą potrzebowali czasu. Jeżeli Johnson okaże się skutecznym pierwszym kreatorem, Starogard może być bardzo trudny do zatrzymania.
Siódme miejsce jest więc dla nas bardziej zachowawcze niż krytyczne.SKS ma realny potencjał, aby zakończyć sezon wyżej, szczególnie jeżeli nowi zawodnicy szybko zaakceptują role.
6. MIASTO SZKŁA KROSNO
Krosno jest spadkowiczem z PLK i dlatego trudno stawiać je gdziekolwiek poza ścisłą czołówką. Jednocześnie nie jest to już dokładnie ta sama drużyna, która występowała w ekstraklasie. Marosa Kovacika zastępuje Robert Witka, a skład przeszedł bardzo mocną przebudowę. Zostali Michał Jankowski, Michał Chrabota, Ivica Radić i Bartosz Chodukiewicz, natomiast przychodzą **Damian Durski z Decki, Filip Struski z Łańcuta, Szymon Pawlak z Turowa, Aleksander Załucki z Dąbrowy Górniczej, Jakub Sadowski z Turowa, Klaudiusz Tarnawski z Mińska Mazowieckiego, Jaylen Murray z Rio Grande Valley Vipers, Bruno Pykosz z Gorlic i Oskar Hlebowicki z Łańcuta.
Największą zagadką jest Jaylen Murray. Jeżeli okaże się zawodnikiem zdolnym do regularnego kreowania przewagi, Krosno będzie miało jednego z najbardziej interesujących liderów całej ligi. Drugim filarem powinien być Ivica Radić. Jego doświadczenie i warunki fizyczne mogą mieć ogromne znaczenie, szczególnie przeciwko zespołom, które nie mają odpowiedzi na grę tyłem do kosza.

Damian Durski to transfer bardzo logiczny. Zna pierwszą ligę, zna ligowych przeciwników i może pomóc w organizacji gry. Filip Struski przychodzi z Łańcuta, więc również nie potrzebuje długiego okresu adaptacji. Oznacza to, że mimo dużej liczby zmian Krosno ma kilku zawodników, którzy od razu powinni być gotowi do gry.
Mimo to Krosno musi mierzyć wysoko. Spadek z PLK nie oznacza utraty ambicji. **Szóste miejsce to dla nas bezpieczna prognoza. Sufit tej drużyny jest zdecydowanie wyżej.
5. OPTEAM RESOVIA RZESZÓW
Resovia jest prawdopodobnie najbardziej ekscytującą drużyną z pierwszej piątki, bo skala zmian jest ogromna, a jednocześnie zachowany został Kacper Młynarski. Zespół przejął Przemysław Łuszczewski, wcześniej trener Noteci, a do Rzeszowa trafili Oleksandr Antypov z ŁKS-u, Jan Góreńczyk z Krosna, Mateusz Bartosz ze Starogardu, Filip Zegzuła z Łańcuta, Maksymilian Szefler z Miners Katowice, Oleksandr Mishula, Rafał Szpakowski z Żubrów, Hubert Kurek z AZS-u Jarosław i Grzegorz Ząbczyk z drugiego zespołu Resovii.
Jeżeli ktoś chce zrozumieć, dlaczego Resovia znalazła się tak wysoko, powinien zacząć od Młynarskiego. W poprzednim sezonie 2025/26 zdobywał średnio 13,8 punktu, 5,4 zbiórki i 1,6 asysty, spędzając na parkiecie niespełna 29 minut. To nie jest już zawodnik młody, który dopiero ma odkrywać swój potencjał. To doświadczony 202-centymetrowy skrzydłowy, który zna ligę, zna klub i potrafi wpływać na mecz zarówno punktami, jak i zbiórkami.

Do tego dochodzi Oleksandr Mishula, zawodnik o ogromnym doświadczeniu, oraz Oleksandr Antypov, który zna ŁKS i pierwszą ligę. Filip Zegzuła może być jednym z najważniejszych zawodników po obu stronach parkietu, a Mateusz Bartosz daje fizyczność i doświadczenie pod koszem.
I właśnie tutaj pojawia się największe pytanie. Czy nowa Resovia będzie sumą dobrych nazwisk, czy rzeczywiście drużyną? Łuszczewski zna część tych zawodników, ale nie zna ich jeszcze w tej konkretnej konfiguracji. Potencjał jest ogromny, lecz pierwsze tygodnie mogą być okresem docierania.
Jeżeli wszystko zaskoczy, Resovia ma argumenty na podium. Dlatego piąte miejsce nie jest dla nas oceną sufitu, lecz raczej próbą uwzględnienia ryzyka wynikającego z przebudowy.
4. SOLVERA SOKÓŁ ŁAŃCUT
Sokół Łańcut zajmuje czwarte miejsce przede wszystkim dlatego, że bardzo trudno znaleźć tutaj słaby punkt. Dariusz Kaszowski pozostaje trenerem, a w składzie zostają Milan Milovanović, Piotr Wieloch i Maciej Kucharek. Nowi są Michał Lis, Szymon Walski, Konrad Rosiński, Bartosz Mońko, Mateusz Szczypiński, Daniel Ziółkowski, Kamil Barnuś i Jermaine Couisnard.
Największą zmianą jest Couisnard. Łańcut potrzebował zawodnika, który może przejąć część odpowiedzialności za kreowanie ofensywy po odejściu Mateusza Kaszowskiego. I tutaj trzeba zatrzymać się przy tej stracie, bo Kaszowski w poprzednim sezonie był jednym z najważniejszych punktów ofensywy Sokoła i notował średnio 11,2 pkt i 4,7 as. Teraz ten zawodnik będzie grał w Kotwicy, więc trener Dariusz Kaszowski musi znaleźć sposób na odzyskanie organizacji w ofensywie.

Na papierze ma jednak z czego wybierać. Piotr Wieloch to doświadczenie, Mateusz Szczypiński zna GKS Tychy i pierwszą ligę, Michał Lis również ma za sobą sezon na tym poziomie, a Daniel Ziółkowski przychodzi ze Starogardu. W środku pozostają Milovanović i Kucharek, a Szymon Walski może dać fizyczność.
Ogromnym plusem jest pozostanie najlepszego centra poprzedniego sezonu - Milana Milovanovicia. W ubiegłych rozgrywkach notował 17,6 pkt oraz kapitalne 10,5 zb na mecz. Bedzie to zarówno solidny punkt ofensywy ,a także defensywnej tablicy.
Sokół ma też coś, czego nie da się zapisać w tabeli transferowej – ciągłość trenerską. Dariusz Kaszowski zna klub i środowisko, a zawodnicy wiedzą, czego się od nich oczekuje. W play-offach może to mieć ogromne znaczenie.
Największym pytaniem pozostaje to, czy Couisnard będzie w stanie przejąć odpowiednią część ofensywnego ciężaru. Jeżeli tak, Łańcut może być jednym z najgroźniejszych zespołów ligi.
Czwarte miejsce jest więc nie tylko pochwałą składu, ale również zaufaniem do struktury tego klubu.
3. ZDROVO POLONIA 1912 LESZNO
Polonia Leszno jest dla nas zespołem, który być może ma największy potencjał do tego, by po zakończeniu sezonu powiedzieć: „powinniśmy byli dać im pierwsze miejsce”. To drużyna z bardzo ciekawym połączeniem obwodu, doświadczenia i jakości pod koszem. Maciej Dudzik pozostaje trenerem, a z poprzedniego składu zostają Wendell Mitchell, Szymon Ryżek, Karol Kankowski i Patryk Wilk. Nowe nazwiska to Hubert Łałak z Krosna, Michał Sitnik ze Starogardu, Paweł Dzierżak z Kotwicy, Adrian Bogucki z MKS-u Dąbrowa Górnicza, Mikołaj Stopierzyński z Poznania i Mike Fofana ze SC Braga.
Pierwszym kluczem bedzie Wendell Mitchell ,który odpowie za główna projekcje punktową w zespole i organizacje ofensywna. Poprzedni sezon to prawdziwy pokaz jakościowego kunsztu strzeleckiego tego gracza. Amerykanin w poprzednim sezonie był liderem zespołu z Leszna ,notując 22.6 pkt 4.1 zb i 5 as na mecz a do tego 2.2 przechwytu przy 34% skuteczności na obwodzie.
Drugim kluczem jest oczywiście Bogucki. I warto spojrzeć na niego przez pryzmat kontekstu, a nie samej statystyki. W sezonie 2025/26 w MKS-ie Dąbrowa Górnicza grał średnio około 16 i pół minuty, zdobywając 8,2 punktu i 3,9 zbiórki, przy bardzo dobrej skuteczności z gry. To jednak nie jest zawodnik, którego trzeba oceniać przez pryzmat 8 punktów. To gracz o dużych warunkach fizycznych, który trafia teraz do zespołu, w którym może dostać znacznie większą odpowiedzialność.
I właśnie to jest najważniejsze. Jeżeli Bogucki przejdzie z roli zawodnika rotacji PLK do roli jednego z głównych punktów ofensywy Polonii, jego wpływ może być ogromny. Leszno może wykorzystywać go zarówno w grze tyłem do kosza, jak i w sytuacjach, w których jego fizyczność zmusza przeciwnika do pomocy. Ten sezon przy mocnej jego może być bardzo dobrym momentem na podbudowanie pewności siebie i powrót z nowa siłą w ekstraklasowe progi.

Jest Paweł Dzierżak, zawodnik znający ligę i potrafiący prowadzić grę. Jest Michał Sitnik, który przechodzi ze Starogardu i może dać dodatkową energię. Jest Mikołaj Stopierzyński, który przychodzi z Poznania i daje kolejną opcję na skrzydle. Jest też Mike Fofana, który może zapewnić fizyczność i europejskie doświadczenie.
Polonia może mieć jeden z najbardziej zbilansowanych składów w lidze. Nie musi opierać wszystkiego na jednym zawodniku, a jednocześnie posiada zawodników zdolnych przejąć mecz.
Dlatego trzecie miejsce. Ale z bardzo wyraźną gwiazdką: Polonia ma potencjał na finał, a nawet na pierwszy numer rankingu.
2. PGE SPÓJNIA STARGARD
Spójnia to najprostszy przypadek do analizy, jeżeli chodzi o cel. Powrót do PLK.Wszystko w tym składzie sugeruje, że klub nie zamierza traktować pierwszej ligi jako okresu przejściowego. Marek Popiołek pozostaje trenerem, a z zespołu z poprzedniego sezonu zostają Igor Wadowski, Jarosław Mokros, Wojciech Czerlonko, Szymon Szmit, Aleksander Jęch i Jakub Karolak. Dołączają Wojciech Siembiga z Kotwicy, Piotr Niedźwiedzki z Opola, Silas Sunday z Hofstra Pride, Rodney Purvis z KK Kozuv oraz R.J. Glasper z ASA Koroivos.
To nie jest przypadkowy zestaw transferów. Spójnia bierze zawodników, którzy mogą uzupełniać konkretne potrzeby. Purvis daje doświadczenie i potencjał ofensywny, Glasper ma organizować grę, Sunday daje fizyczność i młodość pod koszem, a Niedźwiedzki zapewnia ogrom doświadczenia i pierwszoligowej jakości.
Purvis jako wydaje sie pierwsza opcja ofensywy w swoim poprzednim klubie notował liczby bardzo imponujące 15.8 pkt na mecz ,wiec jest to gracz który ma być jedną z pierwszych opcji w ataku . Glasper zaś w drugiej dywizji w Izraelu notował jeszcze lepsze liczby 25,6 pkt i 5,1 ast na mecz. Wiec siła ataku jest tutaj ogromna do tego podkoszowa siła Niedźwiedzkiego daje liczby ,które w poprzednim sezonie znów notuja go jako jednego z najsolidniejszych centrów 1 ligi.
W barwach Politechniki "Niedźwiedź" notował 14,9 pkt na mecz i 9 zb i do tego był najlepszym blokującym ligi ze średnią 2,3 blk.
Największą przewagą pozostaje jednak grupa zawodników, którzy już byli w klubie i mają doświadczenie z PLK. Jarosław Mokros, Jakub Karolak, Igor Wadowski czy Wojciech Czerlonko nie muszą dopiero uczyć się, jak wygląda presja wysokiego poziomu. To może być szczególnie ważne w play-offach.
Spójnia jest jednym z tych zespołów, które mogą sprawić, że cały sezon będzie miał zupełnie inny przebieg, niż sugeruje przedsezonowy ranking.
1. ŁKS COOLPACK ŁÓDŹ
I dochodzimy do naszego numeru jeden.
ŁKS Coolpack Łódź.
Wybór, który można dyskutować, ale którego naszym zdaniem da się bardzo mocno obronić.
Najważniejszym ruchem ŁKS-u było to, że Marcel Ponitka został w klubie. W sezonie 2025/26 rozegrał 32 mecze pierwszej ligi i notował średnio 14,7 punktu, 4,9 zbiórki i 3,0 asysty, spędzając na parkiecie niespełna 25 minut. Do tego miał 1,2 przechwytu na mecz i średnią efektywność na poziomie 17,2. To jest fundament.
Ponitka nie jest po prostu zawodnikiem, który zdobywa kilkanaście punktów. Jego największą wartością jest wszechstronność. Może prowadzić akcję, może grać bez piłki, może zbierać, może bronić i może przejąć odpowiedzialność w momentach, w których drużyna potrzebuje kogoś, kto uporządkuje sytuację. W pierwszej lidze taki zawodnik jest bezcenny.

Ale ŁKS nie zatrzymał się na Ponitce.
Do Łodzi przychodzi Artur Łabinowicz z Sokoła Łańcut, który w poprzednim sezonie zdobywał średnio 15,9 punktu na mecz. To jeden z transferów, które mogą mieć fundamentalne znaczenie dla całej ligi. Łabinowicz nie przychodzi tutaj jako uzupełnienie. Ma być jednym z głównych źródeł punktów, a połączenie go z Ponitką może dać ŁKS-owi obwód, który będzie bardzo trudny do zatrzymania.
Jest także Jalen Sullinger, pozyskany z Polonii Warszawa. Ofensywny lider Poloni Warszawa był głównym autorem ofensywnych obfitości ,notując 20,7 pkt 3,6 zb 4,8 ast ,bedąc jednym z najlepszych strzelców 1 ligi. Daje on Łodzianom sposób na przełamanie w tych momentach kiedy nic innego nie wychodzi.
Kolejnym bardzo ważnym ruchem jest Michał Kołodziej z Anwilu Włocławek. I tutaj szczególnie interesująca jest różnica pomiędzy jego poprzednią rolą a tym, czego może oczekiwać od niego ŁKS. W Anwilu nie miał ogromnej liczby minut, ale w pierwszej lidze może otrzymać znacznie większą odpowiedzialność. To zawodnik, który może być wartościowy w kilku elementach – potrafi rzucić z dystansu, grać fizycznie, biegać po boisku i wykorzystywać przewagę fizyczną.
Do tego dochodzi Maciej Bender z GTK Gliwice. To ruch, który może być bardzo ważny pod koszem, szczególnie jeżeli ŁKS będzie chciał grać bardziej fizycznie. Bender nie musi być pierwszą opcją ofensywną. Jego zadaniem może być zbiórka, obrona, zasłony i wykorzystywanie przewag tworzonych przez obwód.
A przecież zostają jeszcze Aleksander Lewandowski, Igor Urban, Marcin Tomaszewski, Jakub Motylewski, Norbert Kulon i Iwo Maćkowiak.
I tutaj dochodzimy do najważniejszej cechy tego zespołu: "głębi". ŁKS nie musi wygrywać każdego meczu w taki sam sposób. Jeżeli Ponitka ma dzień – może wygrać dzięki Ponitce. Jeżeli przeciwnik zamknie Ponitkę – jest Łabinowicz.
Jeżeli obrona przesunie się na obwód – pojawia się Sullinger. Jeżeli potrzeba fizyczności – jest Bender.
Jeżeli trzeba uspokoić mecz – jest doświadczenie Kulona.
To właśnie sprawia, że ŁKS jest dla nas numerem jeden.
Oczywiście istnieją ryzyka. Pierwszym jest nowy trener, Dragan Nikolić. Każdy nowy trener potrzebuje czasu, a tutaj nie będzie go zbyt wiele, bo zespół od pierwszych tygodni będzie oceniany przez pryzmat walki o awans.
Drugim jest hierarchia. Czy każdy z tych solidnych graczy odnajdzie swoje miejsce w składzie?
Jeżeli mielibyśmy z całej tej analizy wyciągnąć tylko kilka najważniejszych wniosków, pierwszy brzmi bardzo prosto: ŁKS i Spójnia mają dziś najbardziej klarowną drogę do walki o awans, ale różnica pomiędzy nimi nie jest na tyle duża, żeby traktować kolejność jako oczywistą. ŁKS ma więcej ciągłości i bardzo ciekawy obwód, Spójnia natomiast dysponuje doświadczeniem ludzi, którzy jeszcze niedawno grali na poziomie PLK.
Drugi wniosek dotyczy Leszna. Polonia nie jest dla nas tylko zespołem „na podium”. To drużyna, która może w pewnym momencie sezonu stać się numerem jeden. Bogucki może dać ogromną przewagę pod koszem, Mitchell jest zawodnikiem zdolnym kreować, a Dzierżak zna ligę. Jeżeli wszystkie te elementy zaczną działać jednocześnie, Leszno będzie bardzo trudne do zatrzymania.
Trzeci wniosek to Łańcut. Sokół stracił Kaszowskiego , Łabinowicza, ale nie stracił swojej tożsamości. To nadal zespół oparty na doświadczeniu, organizacji i pracy trenera Kaszowskiego. Couisnard może być zawodnikiem, który zdecyduje, czy ten projekt zakończy się „tylko” wysokim miejscem, czy realną walką o finał.
Czwarty to Resovia. W Rzeszowie jest ogromny potencjał, ale również ogromna liczba nowych elementów. Młynarski pozostaje fundamentem, Mishula i Antypov dają doświadczenie, Zegzuła może być bardzo ważny, a gracze tacy jak Bartosz i Grochowski wprowadzaja ogrom doświadczenia i spokoju . To może być jeden z najciekawszych zespołów do obserwowania od pierwszej kolejki.
Dlatego dzisiaj stawiamy ŁKS na pierwszym miejscu, ale nie dlatego, że chcemy zamknąć dyskusję.
Wręcz przeciwnie.
Stawiamy go tam, ponieważ na papierze posiada obecnie najpełniejszą odpowiedź na pytanie, jak zbudować zespół gotowy na długi marsz przez sezon.
A czy ŁKS rzeczywiście będzie pierwszy?
Tego nie wie jeszcze nikt.
Bo powerranking kończy się dokładnie w momencie, w którym zaczyna się pierwszy mecz. I wtedy wszystkie nazwiska, wszystkie transfery, wszystkie statystyki i wszystkie nasze przewidywania zostają po jednej stronie. Po drugiej zostaje parkiet. I szesnaście drużyn, które przez najbliższe miesiące będą próbowały udowodnić, że to właśnie ich historia zakończy się awansem do PLK.